Mała biała myszka
Daleko na końcu świata, w zapomnianym lesie żyła rodzinka szarych myszek. W starym spróchniałym dębie żyło się Myszyńskim całkiem dobrze. Często odwiedzał ich stary pan borsuk. Pewnego dnia przyprowadził ze sobą młodą białą myszkę, którą spotkał po drodze w lesie. -"Zabrałem ją ze sobą, siedziała sama pod drzewem i płakała to mi się jej żal zrobiło." Mała biała myszka nie odzywała się wcale schowana za plecami pana borsuka. Wychyliła tylko łepek i z zaciekawieniem przyglądała się rodzince. Stała tak w bezruchu, aż nagle uśmiechnęła się. "Dzień dobry - powiedziała - czy mogę tu zostać?" -"Ależ oczywiście, kochanie - bez namysłu odpowiedziała pani Myszyńska - a jak ci na imię?" -"Marysia." -"A więc Marysiu zapraszam do stołu. Dziś mamy na obiad grzybki w sosie ziołowym." Zasiedli do stołu. Marysia zjadła szybciutko swoją porcję, tak jak by bardzo długo nie miała niczego w brzuszku. Ładnie podziękowała i usiadła w kącie pokoju. Dzieci pani Myszyńskiej, Marcel i Agatka, po obiedzie wyszły pobawić się na dworze. Marysia jednak nie miała ochoty na zabawę. Cały czas siedziała skulona w kącie. Nie pomogły nawet namowy pana borsuka. Nagle rozległo się stukanie do drzwi. Pan borsuk poszedł zobaczyć kto dziś jeszcze zagości w domku Myszyńskich. Była to sowa. Przyniosła nowinę, że w sąsiedniej osadzie zaginęła mała biała myszka. Szuka jej całe miasteczko już prawie od dwóch dni i nie ma po niej ani śladu. Nagle zobaczyła w kącie Marysie. -"O ta zaginiona myszka wygląda dokładnie tak jak ty." Marysia nic nie odpowiedziała ale pani Myszyńska i tak wiedziała, że to o nią właśnie chodzi. Następnego dnia rankiem pani sowa wróciła z rodzicami Marysi, która na ich widok schowała się za łóżkiem. Pani Myszyńska widząc jej dziwne zachowanie zaproponowała, że wszyscy wyjdą aby Marysia mogła w spokoju porozmawiać z rodzicami. Okazało się, że byli oni strasznie przerażeni gdyż zgubili córkę w lesie i nawet nie wiedzieli jak do tego doszło. Byli pewni, że musiała specjalnie zniknąć im z oczu podczas spaceru. Ona jednak po prostu zajęła się oglądaniem dziwnie wyglądającego kwiatka i nawet nie zauważyła kiedy rodzice zniknęli jej z oczu. Przerażoną znalazł pan borsuk. Całe szczęście, że wszystko dobrze się skończyło. Mała biała myszka wróciła do domu. Państwo Myszyńscy nadal żyją spokojnie w wielkim spróchniałym dębie. A pan borsuk spaceruje po lesie jak to zwykł robić codziennie.